Świadectwo 

O tym, jak Bóg obdarował mnie w życiu dorosłym przeróżnymi darami mogłabym pisać bardzo długo....
Dzieciństwo miałam trudne, wiele wycierpiałam, a rolę ofiary kontynuowałam jako dorosła. Przykrywałam cierpienia maską osoby wesołej. Łatwo było mi to robić, ponieważ od zawsze byłam bardzo towarzyska. Już jako dziecko odkryłam , że relacje z koleżankami są świetnym sposobem na psychiczną ucieczkę od rodziny, w której nie czułam się szczęśliwa.

Później jako osoba dorosła z lęku przed samotnością wciąż karmiłam się relacjami z innymi ludźmi. Pragnęłam też bardzo miłości i za to, żeby ją dostać poświęcałam się do reszty w związkach, w których brakowało Boga i prawdy.
Doszło do tego, że w mojej hierarchi na pierwszym miejscu był chłopak, przyjaciele i znajomi, potem ja, a Pan Bóg jako trzeci... Rodzina gdzieś daleko za gronem przyjaciół i znajomych....

Nie będę opisywać procesu stawania w prawdzie.... Bolało, oczyszczanie nie było przyjemną drogą. Pamiętam, że miałam wtedy motto ,,kiedy idziesz przez piekło nie zatrzymuj się". Rozrywało serce, a droga przez ciernie wydawała się niekończąca... Zaczęło się to po rekolekcjach z ojcem Glasem jesienią 2014r., wtedy postanowiłam, że nie chcę już nigdy żyć bez Boga.

Na pierwszą modlitwę o uwolnienie trafiłam we wrześniu 2016 r, potem odbyły się jeszcze dwie w 2017r. Atmosfera pełna dobra, akceptacja, pokój i szacunek w trakcie modlitw oraz trafiające w sedno rozeznanie prowadzącej były dla mnie jednym z najpiękniejszych doświadczeń życiowych. Nie piszę jeszcze o owocach, ale o samym doświadczeniu modlitw o uwolnienie. Po raz pierwszy czułam wtedy, że moje życie jest wiele warte.

Od 2014 zaczęły się mocne przemiany mojej duszy, psychiki i serca. Ich uwieńczeniem okazały się owoce modlitw o uwolenienie, które od 2016 r zaczęły się sukcesywnie pojawiać w moim życiu. Pan Bóg sprawił wiele cudów i dał ogromne dary, m.in. :
– przebaczyłam mojej rodzinie
– uwolnił mnie z różnych lęków
– uwolnił mnie z traum z dzieciństwa
– uwolnił mnie z poczucia winy, które było niczym mój cień
– nie wchodze już w rolę ofiary, Pan Bóg odbudował moje poczucie wartości jako kobiety i człowieka, jestem pewna swojej wartości i kobiecości dzięki Bożemu Miłosierdziu
– uwolnił mnie z relacji z osobami, które wysysały ze mnie siły, a także nauczyłam się stawiać granice i walczyć o siebie
– nauczyłam się, że mam prawo do własnych potrzeb, odpoczynku, czy przyjemności ( wcześniej nie potrafiłam bez poczucia winy sprawić sobie nawet małej radości )
– Pan Bóg dał mi kilka dobrych, nowych , zdrowych relacji z osobami pełnymi światła , z którymi wzajemnie możemy wspierać się na drodze duchowej
– dzięki dziewczynie, którą poznałam w 2014 rozpoczęła się moje droga powrotu do Boga. Dziś jest ona moją przyjaciółką. Nigdy wcześniej nie miałam szczęścia być w bliskiej relacji z tak dobrym człowiekiem, z którym mogę tyle rozmawiać o Bogu.
– poprawiło się moje zdrowie
– poprawiła się moja sytuacja finansowa
– zaczęłam zawodowo robić coś, o czym marzyłam
– potrafię cieszyć się życiem i czerpać z niego prawdziwą przyjemność
– wciąż uczę się, że nad wieloma sprawami nie mam kontroli, staram się odpuszczać i nie próbować naprawiać relacji ponad swoje siły. Uczę się oddawać odpowiedzialnośc innym, kiedy nie jest ona moja
– na modlitwie o uwolnienie po raz pierwszy w życiu, poczułam namacalnie, że Bóg mnie kocha i czuję to do dziś
– po raz pierwszy pojawiła się miłość w moim sercu do mojego ziemskiego taty

- relacje z każdym członkiem mojej rodziny polepszają się, jesteśmy sobie coraz bliżsi i Pan Bóg
buduje na nowo miłośc w mojej rodzinie, co jest dla mnie cudem.

Oczywiście wiara to nie jednorazowy akt, bardzo chcę uczyć się relacji z Panem Bogiem i pragnę z całego serca, aby nic i nikt nie rozłączył nas.
Na koniec dodam, że na drodze do wolności, w najtrudniejszych momentach nie dałabym rady bez Matki Bożej.
Najważniejsze jest chyba to, że nareszcie dostałam miłość – czuję, że mam kochającego Boga Ojca, Mamę Maryję i dwóch przyjaciół – Pana Jezusa oraz Anioła Stróża. Teraz już nigdy nie będę sama...
Asia