Świadectwa 

Chcę oddać Chwałę Panu za Jego działanie w moim życiu dzięki modlitwie 5-ciu kluczy.
W 2016r. zmieniłam pracę, w której było trudne środowisko - modzi ludzie zachowujący się i mówiący wulgarnie, obgadujący, chcący kontrolować pracę innych. Zachowywali się tak głośno, że wychodziłam z pracy z okropnym bólem głowy. Znajomi już na początku tej pracy proponowali mi jej zmianę, ale ja uparłam się, że sobie z tym poradzę sama, tylko niestety czułam się coraz gorzej, byłam podenerwowana, przytłoczona tym problemem na tyle, że nie byłam w stanie normalnie funkcjonować i zajmować się swoim życiem po pracy - praca pożerała moje prywatne życie.
Kiedy po raz kolejny wyszłam bardzo obciążona atmosferą w pracy Pan Jezus zlitował się nade mną i postawił mi na drodze znajomego brata zakonnego. Powiedziałam mu o swoim problemie a on zaproponował mi modlitwę wstawienniczą . Gdybym nie była przybita moją sytuacją pewnie nadal próbowałabym radzić sobie sama, ale w tym momencie poprosiłam w końcu Mariolę o modlitwę. Niedługo po tym poszłam na modlitwę wstawienniczą. Przedstawiłam krótko swój problem i podczas modlitwy poczułam ogromny pokój serca oraz obecność Boga przymnie jako Taty. Zrozumiałam wtedy, że potrzebowałam właśnie uświadomienia sobie Jego obecności przy mnie. Sama nie mogłam tego zobaczyć, bo byłam bardzo skupiona na swoich problemach i właśnie dlatego Bóg dał mi drugiego człowieka, który spojrzał na moją sytuację z boku i uświadomił mi, że przecież jest ze mną Bóg i że mnie kocha. W tamtym momencie już nic innego nie miało znaczenia - przecież Bóg mnie kocha! Od tego momentu stałam się spokojniejsza.
09.03.2017 roku miałam modlitwę 5-ciu kluczy, podczas której okazało się, że potrzebowałam przebaczyć mojej rodzinie. Wydawało mi się, że już to zrobiłam wiele razy, ale w głębi serca nadal tkwił żal do nich. Dodam jeszcze, że przez większość mojego życia walczyłam z rodziną, bo nie chciałam żyć tak jak oni i nie potrafiłam zaakceptować sposobu ich życia - i te relacje bardzo rzutowały na całe moje życie, decyzje oraz relacje z innymi, było też we mnie dużo buntu, woli walki ze wszystkim i ze wszystkimi. Dopiero kiedy podczas modlitwy wyrzekłam się ducha nieprzebaczenia, to Jezus dał mi łaskę przebaczenia ""z serca" mojej rodzinie, co zaowocowało głębokim pokojem serca, pogodzeniem się ze sobą i ze swoją historią życia. Jezus dał poznanie, że nie muszę walczyć, bo to On mnie wybrał. Zaproponował: "Odpocznij we Mnie" - tego brakowało mi najbardziej -odpoczynku od tego szarpania się ze sobą. Od tego momentu zaczął się proces uzdrowienia moich relacji z rodziną.
Wcześniej dochodziło do tego, że nie chciałam ich widzieć ani z nimi przebywać. Jednak postanowiłam to Boże Narodzenie spędzić z rodzicami i rodzeństwem. Kiedy zapytałam czy mogę ich odwiedzić ku mojemu zaskoczeniu ucieszyli się na moją wizytę - czego nie spodziewałam się po nich. Nie było żadnych kłótni jak kiedyś, przywieźli i odwieźli mnie na pociąg. To były moje pierwsze tak spokojne Święta spędzone z tą samą rodziną, pełne radości i miłości. Wreszcie zobaczyłam jakim są dla mnie darem i poczułam do nich ogromną wdzięczność za wszystko co dla mnie zrobili. Doświadczyłam namacalnie jaką moc ma przebaczenie. To co do tej pory było niemożliwe stało się MOŻLIWE dzięki Jezusowi.
Podczas tych Świąt zobaczyłam na własne oczy jak narodził się dla mnie Jezus w mojej własnej rodzinie.

Chwała Tobie Panie!
Jezu, ja też Ciebie kocham :)