Świadectwa 

Świadectwo z modl. 5 kluczy Michała; Gdynia 30,05,2017
Modlitwę o uwolnienie, o którą poprosiłem Wspólnotę, widzę i rozumiem jako kontynuację drogi nawrócenia, którą rozpocząłem pięć lat temu. I jako bardzo ważny jej etap, ale - właśnie- duchowo ważny. Sama modlitwa miała miejsce ponad miesiąc temu, ale piszę dopiero dziś - uświadamiając sobie, że to początek ważnej przemiany. Należę do tych ludzi, którzy chcieliby konkretnego i namacalnego dowodu, że coś się stało (jak św.Tomasz - czyż nie?), którzy chcieliby te przemianę zobaczyć - a modlitwa była wydarzeniem duchowym i takie są jej owoce. Bożą obecność odczuwałem niezwykle mocno, ale nie zdarzyło się nic podobnego do hollywódzkich filmów - chociaż.... mówiłem mając zamknięte oczy i kiedy je w którejś chwili otworzyłem, zobaczyłem białą mgłę wypełniającą pokój, tak, że wyraźnie widziałem tylko nas przy stole - pomyślałem że to przez te zamknięte oczy, ale dziś już inaczej myślę... potem to się już nie zdarzyło.
Modlitwa pięciu kluczy wymaga nazwania po imieniu tego, co nas krępuje i boli, i dla mnie nie było to chyba odkrywanie nowych spraw, to były wyspowiadane grzechy i znane mi zmagania. Ale inaczej jest wypowiedzieć je na głos i we wspólnej modlitwie prosić o rozerwanie więzów. Jest wielka mądrość w modlitwie Wspólnoty i bardzo jestem wdzięczny moim wstawiennikom - Marioli, która prowadziła oraz Lilianie i Mieczysławowi - że zgodzili się byc narzędziami spotkania z Chrystusem. Bo nie mam wątpliwości, że to z Nim się spotkałem, choć Przyszedł z niewypowiedzianą delikatnością.