Niemal rok temu miałem okazję podejść samemu do modlitwy uwolnienia, poprzez Waszą gdyńską wspólnotę. To było jedno z ważniejszych doświadczeń mojego życia. Dlatego tez chciałbym w końcu podzielić się świadectwem, które de facto napisałem zaraz po modlitwie:

Najpierw Światło. Jaskrawa lampa wydobywająca z cienia wszystkie, nawet najbardziej zastarzałe rany. Wydarzenia i ludzie, o których nawet nie podejrzewałbyś, że zostały w Twoim sercu. Wbite niczym drzazgi. nie pozwalające w pełni kochać. Pozbawiające wolności. Cały, nawet najbardziej drobny badziew raniący duszę... od lat. Brutalnie wydobyty na wierzch.. Po to by to wszystko zniknęło. Każdy człowiek który kiedykolwiek Cię zranił, upokorzył, ośmieszył, skrzywdził... Przebaczasz im wszystkim. Bez emocji, czy oporu? Nie. To decyzja woli. "Przebaczam mu przez imię Jezusa Chrystusa".. każdemu. Każdej. Sprawa za sprawą, wspomnienie za wspomnieniem, zranienie za zranieniem. Odchodzi. Wspomnienia są. Nie ma już bólu.

Potem? Jeszcze większe Światło. Wydobywa na wierzch całe to robactwo zagrzebane w śmieciach wspomnień, zranień, krzywd które zaśmiecały serce. Wiją się i biegają w kółko, przerażone Światłem. Tym razem jednak nie mają dokąd uciec.

Światło jest zbyt silne.

"W imię Jezusa Chrystusa wyrzekam się demona złości... zawiści, poczucia krzywdy, pożądliwości, egoizmu, pychy, kłamstwa, faryzeizmu..." Każdego po kolei. Bez żadnego wyjątku. Twoimi własnymi słowami. Przez moc Jezusa Chrystusa. Wyrzucasz ze swojego życia każde parszywe, demoniczne gówno, które zalęgło się w każdym zranieniu i grzechu, które Cię spotkały. Tak jak kiedyś zraniony i grzeszny niechcący wpuściłeś je do swojego serca. Tak teraz z rosnącą siłą, własnymi słowami, własnym, rosnącym z każdą chwilą głosem kazać temu plugastwu wracać tam, skąd przylazło. Wszystko to dzięki imieniu i mocy Jezusa Chrystusa.

Jakie to uczucie? Z każdym kolejnym demonem wykopanym z serca... to tak jakby odpadały od Ciebie zastarzałe płaty błota... jeden po drugim. Odsłaniając idealnie czystą skórę. Oddychającą czystym powietrzem po raz pierwszy od LAT.

To wszystko po to by być gotowym na ostatni krok. Błogosławieństwo. Idealnie czysta, pusta powłoka, gotowa na to by Światło wypełniło ją po brzegi. Błogosławieństwo i zupełnie nowa siła. Jak skrzydła. Wielkie, anielskie skrzydła.

Wyszedłem stamtąd po 4 godzinach. Po raz pierwszy w życiu czując się TAK WOLNYM. I tak szczęśliwym

To najbardziej intensywne przeżycie duchowe jakie w życiu mnie spotkało. Polecam każdemu z Was. Wolność jest na wyciągnięcie ręki. Wystarczy sięgnąć.

"...Wszystko mogę w tym, który mnie umacnia.."

Świadectwo z modl. 5 kluczy 

 

Świadectwa